Życie i praca w Nottingham. Chcesz wyjechać? Nie wiesz od czego zacząć? Tu znajdziesz przydatne informacje oraz linki

Wszelkie znaki towarowe użyte w tekstach są znakami zastrzeżonymi ich producentów i użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.

Kategorie: Wszystkie | Kontakt | Linki | Nottingham | Nuneaton | Podatek
RSS
piątek, 26 sierpnia 2005

System bibliotek w miescie, w calym hrabstwie w sumie, jest bardzo przemyslnie skonstruowany. Wystarczy zapisac sie w jednej, otrzymac karte z kodem kreskowym, by korzystac z zasobow dowolnej biblioteki w calym Nottinghamshire. Genialne. No nie wspomne nawet, ze kazda biblioteka, nawet taka osiedlowa posiada kilka stanowisk podpietych do netu ;) Za posrednictwem kompa zwanego kiosk, mozna sobie zarezerwowac dowolny komputer w dowolnej bibliotece na dowolna godzine. Genialne. No a komputery w przewazajacej wiekszosci sa podarowane przez Fundacje Bila i Melindy Gates wiec juz wiadomo jaki system/przegladarka jest jedyna sluszna ;>

Aby stac sie czlonkiem biblioteki i korzystac z dobrodziejstw jako pelnoprawny member potrzebny Ci jest dowod potwierdzajacy zamieszkiwanie na terenie miasta. Moze to byc nawet jakakolwiek poczta, ktora na Twoj aktualny adres przychodzi + paszport. Najlepiej jednak poprosic o wydruk Twojej historii poszukiwania pracy w Jobshopie lub list referencyjny z agencji posrednictwa pracy. No chyba, ze rachunki przychodza na Twoje nazwisko to wtedy wystarczy taki przedstawic wraz z paszportem. Za 10p mozesz sobie wydrukowac kartke w kolorze cz/b, jesli zapragniesz pokolorowac swoj swiat zaplacisz odpowiednio 30p - a za jedyne 60p bedziesz mogl nabyc dyskietke. Poza ksiazkami dostepne tez sa plyty z systemami operacyjnymi (widzialem W95/W98/W2000), kasety video, plyty DVD (2,5 funciaka za nowosc, 1,50 za pozostale). Lokalne biblioteki sa zamkniete we wtorki i czwartki. Tak po prostu ;)

Jesli chodzi o nocleg w piwnicy - teoretycznie jest to mozliwe. Mamy tam chwilowo spizarnie polaczona z magazynem. Ale, ale! Ostatnio odkrylismy tajne wejscie na poddasze :D Ciekawe co tam sie kryje...

No i wiadomosc dnia - bylismy wczoraj na interview w Jumping Jaks. Najwiekszy lokal dla studentow w miescie (a uniwerkow tu bez liku), dosc ciekawa aranzacja. Jedynymi starajacymi sie o prace byli Polacy :D Pierwszy etap - Janet opowiada co to za klub, jaka muzyka, tra la la. Drugi etap - wszyscy wchodza na scene, muzyka gra i lecimy z ukladem choreograficznym hehehe Trzeci etap - application form no i czwarty - indywidualne interview. Niezle podejscie do biznesu prezentuje Janet, poniewaz caly czas ma sie cos dziac w klubie. Jesli jest 10 klientow i pija piwko przy barze, to pracownik powinien cos z tym zrobic i ma do wyboru:

  • rozpoczecie tanca na barze,
  • wyciagniecie jednego z drugim klienta na parkiet,
  • zapodanie tajemnego znaku DJ, ktory zarzuca na adapter ulubiony kawalek i nastepuje karaoke.
Jak to nazwala po imieniu: interaktywny klub :D No i na weekendowe wieczory (czwartek-niedziela) dwojka sposrod nas dostala te prace ;) Dobre i to, o rachunek za chate/gaz/prad w pazdzierniku nie trzeba juz sie martwic ;)

Dzis idziemy na interview do Royal Mail :D Oj bedzie sie dzialo hehehe

13:27, bladosso
Link Komentarze (3) »
czwartek, 25 sierpnia 2005

No to mi sie napisalo ogolnie to teraz bede musial ogolnie o wszystkim ;> Chcielista to mata. Ogolnie miasto jest przyjemne. Centrum mamy juz rozpoznane, mape zakupiona wiec lokalizacje konkretnych adresow nie stanowia dla nas tajemnic. W miescie jest tramwaj :D Wiec juz swojsko jakby brzmi ale... 1,20 funciaka za przejazd to jak na razie burzuazyjny wydatek. Mamy jedynie 30 minut piechota do Centrum wiec smigamy by walk i odwiedzamy agencje za agencja. Tutaj jak ktos samodzielnie pojdzie do firmy i dostanie prace, to ludzie z agencji nie chca uwierzyc, ze tak tez mozna ;> No ale na razie zasypalismy swoimi kwalifikacjami te najbardziej prezne agencje i czekamy na odzew. Zazwyczaj rekrutacja trwa 2 tygodnie od ogloszenia, wiec dopiero po tym terminie mozna otrzymac odpowiedz tak/nie. Wczesniej tylko standardowe podziekowanie za przeslanie aplikacji/cv.

Tak, czy inaczej - oferty pracy sa. I z kazdym dniem coraz wiecej, gdyz zbliza sie wrzesien, kiedy to studenci z calej Europy, ktorzy tu przyjechali popracowac na wakacje zaczna zwijac zagle. Poza tym, juz we wrzesniu zaczyna sie nakrecac koniunktura przedswiatecznych zakupow... Bedzie dobrze, tak czy inaczej do konca wrzesnia i tak nie musimy wychodzic z domu, bo mamy zapasy :D A wracajac do ofert pracy - duzo jest jako bar staff, cleaners, warehouse assistant. Na razie uderzamy ambitniej, czyli office junior, office assistant, ICT network technician, IT support, file prepares (w policji). Zobaczymy jak to dalej pojdzie :D Dzis idziemy grupa na interview do pracy weekendowej w najwiekszym tutejszym klubie Jumping Jack. W gre wchodzi taniec na stole i sprzedaz piwa. No dobra, moze ten taniec na stole to niekoniecznie ale... zawsze chcialem pracowac w barze :D Zobaczymy jak to bedzie. Szczerze mowiac po 3 tygodniach pierwszego w zyciu bezrobocia zaczynam troche fiksowac i potrzebuje jakiegokolwiek zajecia!

10 minut drogi mamy do Hyson Green Jobshop - taki panstwowy posredniak finansowany przez UE (EFS). Tam, korzystajac z JobSeekera przegladamy oferty dostepne tez na stronie JobCentrePlus. Co ciekawe, mozna za darmo dzwonic w sprawie pracy, kserowac dokumenty, drukowac cv. Pracuje tam Dona, Polka mieszkajaca juz szmat czasu w .uk i to do niej ustawiaja sie kolejki pobratymcow nie znajacych jezyka a poszukujacych pracy... Pochwale sie, ze ani razu z nia nie gadalismy. Dajemy rade jezykowo i niech sie 500 razy zastanowi ktos, kto chce jechac bez znajomosci jezyka. Nie zawsze Dona jest dostepna. Wczoraj np. jedna Polka czekala 2 godziny pod Jobshopem wlasnie na Done... No comments.

Z domu mamy 5 minut do marketu ASDA - tam jest wszystko hyhyhy co tylko zapragniesz. Ale nie po to bralismy megatorby zywnosci, ktore spokojnie nam do konca wrzesnia wyatsracza, zeby kupowac tam zarcie. Na razie tylko chleb (nadmuchiwany), mleko (nawet niezle), margaryna (slona). I piwo (nie dosc, ze 440ml to jeszcze tylko 5% - ale, ale odkrylem belgijskie, ktore ma 500ml :D).

Gdzie mieszkamy? W spokojnej dzielnicy, patrzac po ogloszeniach w lokalnej gazecie (The Evening Post - codziennie za 32p) to udalo nam sie w miare tanio wynajac. Mieszkamy w 7 osob, mamy 3 pokoje (1 na parterze, 2 na pietrze), living room, lazienke+toalete, kuchnie, piwnice i... ogrod ;) Ciagle nie ma czasu aby popstrykac okolice ale moze niebawem bedzie chwila oddechu. Naszymi sasiadami z lewej jest para Anglikow, z prawej Pakistanczyk, troszke dalej z prawej Rosjanie a mieszkanie wynajmujemy od... Hindusa :D Tak, tak - na naszej dzielnicy nie uswiadczysz za duzo Anglikow - za to muzyka dobiegajaca zza kazdego rogu pochodzi z innego zakatka swiata. Jesli chodzi o rodakow - duzo ich. Sadzilem, ze bedzie ich mniej. Mozna ich poznac z daleka po skwaszonym wyrazie twarzy :>

Czas w bibliotece zbliza sie do konca, za chwile mamy interview, wiec trzymajcie kciuki. Jesli macie jakies pytania albo cos w tej tematyce to zostawcie je w komentarzach ;)

16:43, bladosso
Link Komentarze (7) »
środa, 24 sierpnia 2005

13 sierpnia, po 35-godzinnej podrozy autokarem orly wyladowaly w Nottingham. Chwilowo brak czasu na cokolwiek wiecej co by napisac odnosnie otaczajacej rzeczywistosci ;)

13:57, bladosso
Link Komentarze (4) »
1 ... 21 , 22 , 23 , 24 , 25