Życie i praca w Nottingham. Chcesz wyjechać? Nie wiesz od czego zacząć? Tu znajdziesz przydatne informacje oraz linki

Wszelkie znaki towarowe użyte w tekstach są znakami zastrzeżonymi ich producentów i użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.

Kategorie: Wszystkie | Kontakt | Linki | Nottingham | Nuneaton | Podatek
RSS
sobota, 29 października 2005

...no i pracuję ;)

00:22, bladosso
Link Komentarze (11) »

Jest sobie firma, CRC Group się nazywa. Posiada ona swój oddział zarówno w Nottingham jak i w... Warszawie. W Nottingham zajmują się naprawą komórek (ponad 90% telefonów pochodzi od Vodafone) a co miałbym, mielibyśmy tam robić? Na samym początku Staffline przeprowadził na mnie swoje testy sprawdzające moją znajomość angielskiego oraz znajomość obsługi komputera. To drugie polegało na wklepaniu w Excelu tabelki i wydrukowaniu jej... Nie będę dłużej Cię trzymał w niepewności - dałem radę ;) Drugim etapem było interview w CRC Group - szefowa działu HR pytała mnie o doświadczenie polskie/angielskie, czy wiem czym się firma zajmuje oraz, last but not least, dlaczego ona powinna mnie zatrudnić.

Minęło kilka godzin i Staffline oddzwonił, że CRC chce mnie na czwartek na testy. OK.
Minęło kilka godzin i Staffline oddzwonił, że CRC chce mnie na jutro do pracy na 8. OK.

Stawiłem się zatem następnego dnia do pracy, tak jak trzeba, kilka minut przed czasem. Zaczęło się od wprowadzenia w kulturę organizacji, poprzez przepisy BHP, na miejscach do parkowania dla pracowników kończąc. I wszystko przebiegało zgodnie z wcześniej ustalonym planem, gdyby nie fakt, że po 2 godzinach wprowadzenia nie okazało się, że... nie ma mnie na liście uczestników dalszego szkolenia. Staffline pomylił się. Zadzwonił nie do tej osoby co trzeba. Shit happens ;> Czyli zyskały na aktualności testy czwartkowe...

Tiaaa... Na czym polegały testy?

- Proszę usiąść. Dziękuję. Czy mieliście już wcześniej do czynienia z komputerami? Tak? To świetnie. Proszę włączyć komputery. Znacie Notatnik? Proszę go uruchomić. Proszę napisać w nim cokolwiek, nie ma znaczenia co. Gotowe? Proszę zapisać plik na pulpicie pod dowolną nazwą. Świetnie. Można go zamknąć. A teraz proszę uruchomić Wilfreda, to taki nasz wewnętrzny system. Dziękuję. A teraz proszę wyłączyć komputery, pokażę wam jak Wilfred działa. Tak, to już koniec testów.

No to teraz sobie czekam na telefon z agencji. Muszą dziś zadzwonić, bo jutro lasia z HR wylatuje do Australii na urlop na 3 tygodnie...

00:22, bladosso
Link Komentarze (6) »
czwartek, 27 października 2005

Kiedy kolejnym razem otworzysz lodówkę i zaczniesz rozważania na temat "co by tu by wrzucić na ruszt" - wspomnij ludzi w .uk, którzy nie mają tak łatwego dostepu do kiełbasy polskiej, kapusty kiszonej i ogórków. Wspomnij. I doceń smak tego, co masz na co dzień ;)

PS Cóż bowiem może smakować lepiej niż kiełbasa polska wieczorową porą z paczki z Polski?

17:05, bladosso
Link Komentarze (7) »
sobota, 22 października 2005

Tak mówią. Obojętnie czy człowiek się zapyta "co jest?" w agencji prywatnej czy też agencji rządowej (workshopy należące do sieci JobCentrePlus). Przez ostatni tydzień przepracowaliśmy zero godzin. Troszkę mało ale... Bywa. Nie ma jednak czasu na sentymenty i zbytnie przywiazywanie się do pracodawcy. Podobno winić za to należy "half term". Podobno, ale... Nie dajesz popracować Janku? To niestety bedziemy musieli się pożegnać, cóż... Bywa. Jak na razie w poniedziałek jadę na rozmowę do CRC Group, zobaczymy jak to będzie.

No to możecie otwierać szampany trzymane specjalnie na tę okazję - jesteśmy już zarejestrowani w Home Office. Jesteśmy 100% legalni :D Wywiad związany z uzyskaniem National Insurance Number też już za nami. Całą sprawa zabrała raptem 20 minut, więc naprawdę nie ma się czego bać ;) No i nie możesz zapominać, że Temporary National Insurance Number, jaki otrzymałeś w punkcie JobCentrePlus jest ważny tylko przez 3 miesiące, więc nie zwlekaj.

Do Nottingham dociera tak zwana "druga fala" rodaków. Reprezentanci tejże wyczekali niecierpliwie lub cierpliwie okres wakacji, kiedy to do .uk przybywają watahy studentów z całej Europy, by spokojnie (po ich myśli) wypełnić lukę na rynku powstałą, kiedy to rozpocznie się rok akademicki. A w związku z tym, że ostatni tydzień spędziłem na spacerach po agencjach rodaków spotkałem bez liku (liku - pozdrowionka :D). Jakbym widział siebie sprzed dwóch miesięcy, dlatego też już niebawem pojawi się niezbędnik na blogu jako osobna kategoria o czym nie omieszkam napomknąć. Oczywiście jeśli chcesz coś zaproponować - pisz w komentarzach ;)

Coraz więcej polskich sklepów wokół. Już nie trzeba sie ruszać do centrum aby doświadczyć smaku polskiej kiełbasy, Kubusia, kiszonej kapusty czy piwa. Hindusi, którzy są monopolistami na rynku jeśli chodzi o taksówki, warzywniaki, zakłady fryzjerskie i spożywczaki na dzielniach niecentralnych, w końcu przejrzeli na oczy. Ostatnio zaszedłem do osiedlowego sklepiku po gazetę, płacę przy kasie, a tam w oczy kole kartonik z wykaligrafowanym napisem "POLSKIE PRODUKTY ŻYWNOŚCIOWE: ART. SPOŻYWCZE, WĘDLINY, PIWO". Taki miły akcent ;)

17:30, bladosso
Link Komentarze (2) »
piątek, 14 października 2005

PS Tak, tak - pomiędzy domami nie ma wolnej przestrzeni. Trzeba wykorzystać każdą powierzchnię, ponieważ jest ona skończona ;)

01:28, bladosso
Link Komentarze (20) »
 
1 , 2