Życie i praca w Nottingham. Chcesz wyjechać? Nie wiesz od czego zacząć? Tu znajdziesz przydatne informacje oraz linki

Wszelkie znaki towarowe użyte w tekstach są znakami zastrzeżonymi ich producentów i użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.

Kategorie: Wszystkie | Kontakt | Linki | Nottingham | Nuneaton | Podatek
RSS
czwartek, 29 czerwca 2006

Czasem bywa tak, że potrzebny jest kontakt. Można dzwonić - ale pod jaki numer? Można nachodzić - ale pod jakim adresem? Dylematy mogą trwać w nieskonczoność, więc oszczędźmy tego niektórym. Ponieważ być w kontakcie znaczy również korzystać z:

  • dowolnego klienta Jabbera jid/mail: blados//gmail/com
  • lub Gadu-Gadu
  • programu Skype Call me!

czwartek, 22 czerwca 2006

Są różne promocje. Generalnie ludzie preferują takie, w których wygrana jest pewna - stąd też popularność insertów do gazet. Insert (jeśli ktoś niezorientowany) jest darmowym dodatkiem do gazety/czasopisma/magazynu dającym obopulne korzyści zarówno producentowi inserta jak i wydawcy. Bo ludzie lubią inserty - no może niekoniecznie wszystkie. Ale o promocjach być miało. Hm. Wracając do tematyki pewnych wygranych porządek psuje popularność loterii zwanej LOTTO. Prawdopodobieństwo wygranej zostało szczegółowo opisane i podsumowane przez Kazimierza Borkowskiego a... jednak się kręci. I kręcić się będzie!

Do rzeczy. Piwo Carling specjalnie dla sieci sklepów ASDA wypuściło dwudziestopak, gdzie dodatkowo otrzymujesz 4 puszki gratis. Jak się nie skusić, skoro się skusiłem. Dodam, że smak piwa owego jest niezgorszy. Idąc dalej, Carling śmieszy, tumani, przestrasza obietnicą wygranej do £50. Trzeba jedynie znaleźć w miejscu przedstawionym na rysunku obok kod. Kod występuje (nie w puszczy) na czerwonym tle. Następnie wysyłamy go smsem do Carlinga, Carling odpisuje wynikiem meczu. Istotna informacja - wynikiem meczu, który jeszcze się nie odbył. Jeśli Carling trafnie przepowiedział - wygrałeś. Proste, prawda?

4 czerwca znalazłem kod. Na 24 puszczki trafiła się jedna. Carling przepowiedział wygraną £15 jeżeli Hiszpania wygra 4:0 z Ukrainą. Dobra. Człowiek wysyła i zapomina, prawda? 20 czerwca człowiek sobie przypomina, rzuca okiem na wyniki... And the winner is... Ja. Teraz mają 28 dni na przesłanie czeku. Poczekamy...

14:20, bladosso
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 19 czerwca 2006

Jest nas coraz więcej. Wyborcza ostatnio wspomniała, że prawie 2 mln Polaków wyjechało z kraju w ciągu ostatnich dwóch lat. I tu zaczyna się żonglowanie liczbami, ilu z nich jest w Anglii. Home Office - 250 tys., dr hab. Romuald Jończy, specjalista od migracji z Uniwersytetu Opolskiego - 700 tys., natomiast autor tego bloksa optuje za liczbą okrągłą - 1 mln.

Niejednemu z nich coraz mniej powodów do tęsknoty za ojczyną w sercu się rodzi. Bo kiełbasę polską na rogu zakupi, ze znajomymi, którzy na razie jeszcze w .pl zostali poprzez Skype porozmawia, rodzina przecież mieszka na tej samej ulicy. Interes obopólnie korzystny zwietrzyli nie tylko rodacy - polskiego jedzenia w bród. Nie tylko jadła ale i do popicia. Jak ktoś się uprze, to może odżywiać się wyłącznie jedzeniem "made in Poland".

Nie raz i nie dwa zaskoczyła mnie przewaga nie-Polaków wśród kupujących w tzw. polskim sklepie. Większość z nich wyglądała na typowych Anglików, czasem bardzo zawiedzionych brakiem ulubionej "wiejskiej sausage". Ale nic to, kolejna dostawa będzie w czwartek, więc nic straconego. Przecież sprzedawca w swej uprzejmości odłoży pęto lub dwa, prawda? Nic więc dziwnego, że w The Independent napisano o szaleństwie związanym z polskim jedzonkiem. Podbijamy Anglię nie tylko liczbą osób ale i od żołądka strony :D Hitem w niektórych stronach są the fudge-like krowki zwane również little cows. Independent ostrzega przed jednym z naszych dań, nazywanych misery. The name is said to be a reference to Queen Bona Sforza, a 16th-century Italian princess who married the Polish king, Zygmunt Stary. Whenever she ate the salad it brought on such bouts of homesickness, it made her cry.

Cóż więc pozostaje dodać na koniec? Ano, dziś Anglia - jutro cały świat. No może, nie z tą reprezentacją ale z... kiszoną kapustą :D

12:19, bladosso
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 05 czerwca 2006

Przed "chwilą" pisałem o Przystanku Europy jako dobrym pomyśle. Zdania nie zmieniłem ale formę przeprowadzenia misji, której celem było sprawdzenie czy łatwo jest znaleźć pracę zagranicą zmieniłbym. Nie wiem czy tylko ja poczułem się oszukany tą akcją. Tydzień czasu dla reportera aby oszacował rynek pracy w danym kraju poprzez przebywanie w jednym mieście, najczęściej stolicy, zakrawa na kiepski dowcip. Poczekajmy jeszcze dni kilka aż wrażenia swoje dziennikarze przeleją do pisanej gazety ale nie spodziewam się, że padnę na kolana. Ta drobna różnica pomiedzy czytelnikami z przyszłości a moją skromną osobą, że czytelnik kupi Wyborczą w kiosku. I mam nadzieję, że zanim się zachłyśnie możliwościami szerokimi tam opisanymi zerknie do internetu, poczyta o kraju do którego ma się zamiar wybrać, przygotuje się o wiele bardziej przykładniej niż autorzy Przystanku.

W swego rodzaju naiwności sądziłem, że to akcja większego kalibru, tak w okolicach pół roku trwająca. No cóż, nie wszystko jeszcze stracone. Być może Rzeczpospolita się pokusi na wersję 0.2 :D

A teraz coś z zupełnie innej beczki. W ramach promocji akcji Respect for Nottingham po lewej stronie jeden z plakatów, który można spotkać na mieście. Podpis brzmi: Get drunk & disorderly, get arrested, get an £80 fine.

10:37, bladosso
Link Komentarze (10) »